niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 1.


“You want a love that consumes you.
You want passion. And adventure.
And even a little danger.”
Cholerna Ferguson! Krzyknęłam w myślach zirytowana przysięgając sobie, że gdy tylko ją zobaczę otrzepię jej piórka z wszystkich moich ubrań, które przyjaciółka regularnie mi podkradała. Po dziesięciu głębokich oddechach złość kompletnie mi minęła i tylko wybuchłam niepohamowanym chichotem, który poniósł się po całym domu. „Pożyczanie ubrań” to była nasza tradycja, już nawet nie pamiętam jak kiedyś funkcjonowałam bez eleganckiego, lecz czasem ekscentrycznego stylu Lily. Kręcąc głową odeszłam od szafy z czarną, koronkową, sukienką przewieszoną przez ramię. Gdy przechodziłam obok łóżka rzuciłam ją na nie i weszłam do łazienki. Pozbyłam się ubrań, które opadły na ziemię kreśląc szlak do samego prysznica pod którym stanęłam naga. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i weszłam pod strumień przymykając oczy oddając się całkowicie przyjemności i odprężeniu.

Po dłużej chwili boso i owinięta ręcznikiem, szłam przez korytarz nucąc pod nosem  Ed Sheeran - Give Me Love” . W rozmyślałam nad wieczorem, który dokładnie planowałam od czasu, gdy dostałam upragniony list od Francisca . Na samą myśl rumieniłam się, a moje serce biło nierównym rytmem. Zagryzłam wargę i odgoniłam od siebie jakiekolwiek myśli, ponieważ usłyszałam kołatanie do drzwi. Wiedząc, że nie zdążę się już ubrać, jak gdyby nigdy nic podeszłam do drzwi i otworzyłam je z uniesioną brwią, ponieważ nie spodziewałam się żadnych gości.

 

Oprócz niego.. Pomyślałam lustrując wzrokiem mężczyznę, który stał za progiem mojego domu i z nutką nonszalancji opierał się o framugę drzwi. Wzięłam głęboki oddech i przechyliłam lekko głowę na bok pozwalając by wilgotne jeszcze włosy opadły na jedno z moich ramion.
-Salvatore.. – mruknęłam oblizując górną wargę moich wiśniowych ust, na których  on zwiesił na moment swoje błyszczące spojrzenie.
-Nie spodziewałaś się mnie.. – wyszeptał wciąż krążąc po mnie i moim skąpym „ubiorze” wzrokiem.
-Nathanielu wyjechałeś, skąd mogłam wiedzieć, że..
Nie dane mi było dokończyć swojej myśli, bo on z szybkością wampira znalazł się tuż przy mnie i zatopił swe diabelskie wargi w moich ustach. Zdołałam tylko jęknąć i przyciągnąć go do siebie jeszcze mocniej za koszulę lądując z nim na dywanie w przedpokoju. Jego  dotyk czułam wszędzie, każdą komórką mojego ciała, każdym urywanym oddechem, który łączył się z jego w namiętnym pocałunku. Spragniona chciałam brać i dawać, gubiąc gdzieś całkowicie poczucie odpowiedzialności i  powinności.
Nie wiem ile tak trwaliśmy na ziemi, co chwila walcząc o dominację naszych splecionych ciał. Dopiero gdy bez sił oparłam głowę o jego nagi tors i wzięłam głęboki wdech uświadomiłam sobie swój błąd. Spojrzałam na Nathaniela i syknęłam cicho.
-Co Ty sobie myślisz, Salvatore?
On tylko wybuchnął głośnym śmiechem i musnął ustami mój policzek kierując swoje szepczące usta do mojego ucha.
-Powiesz mi, że to co się tu stało było tylko moją winą, że tylko ja chciałem Ciebie i nie odwrotnie..
Westchnęłam głęboko i kręcąc tylko głową przeczesałam włosy palcami czerwieniąc się delikatnie. Powoli wstałam z niego opuszczając jego silne i ciepłe ramiona. Stanęłam nad nim i owinęłam się ponownie ręcznikiem, który znalazłam niedaleko.
-Zamierzasz tu tak leżeć, czy napijesz się ze mną whiskey? –zapytałam z uniesioną brwią pochylając się nad nim z lekkim uśmiechem.
-Zawsze i wszędzie Petrova.. – wymruczał wstając z dywanu i porywając z ziemi swoje ubrania.

****************************
Koniec rozdziału pierwszego, o ile wena mi nie minie będzie tego więcej. Przepraszam za wszelkie błędy, kocham was.

1 komentarz:

  1. Śliczny, napewno będę czytać, jak twojego poprzedniego bloga <3
    Ta teraz mała reklama.
    Zapraszam do mnie....
    http://givemelovemw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń