piątek, 17 maja 2013

Rozdział 2.

"We were caught up and lost in all of our vices
In your pose as the dust settles around us"

Bastille-Pompeii


Wiosenne słońce wdzierało się przez odsłoniętą zasłonę okna w salonie, padając łuną na moje wilgotne włosy, przez co wydawało się, że tańczyły w nich małe brylanty. Uśmiechnęłam się do Nathaniela, który w widocznym zamyśleniu przyglądał się mi z zachwytem.  Tak dobrze znałam to spojrzenie, że nawet mnie już nie peszyło, jak na początku. Gdy pierwszy raz poczułam na sobie jego intensywny wzrok byłam jeszcze człowiekiem, zagubioną, młodą kobietą gubiącą się we francuskich uliczkach. Nie znałam smaku miłości, nie widziałam co to strach, nie chciałam nigdy dorosnąć. Po części udało mi się to idealnie, po dobrym stuleciu wciąż wyglądałam tam samo, lecz w środku.. w środku  zupełnie nie przypomniałam samej siebie. Nie przewidując wielu konsekwencji poddałam się młodemu Salvatore’owi, jego urokowi i wdziękowi, a on poddał się mnie.
Brzmi jak romantyczna historia – pomyślałam i zaśmiałam się cicho pod swoim zgrabnym noskiem wyrywając z zamyślenia mojego towarzysza, który odłożył na stolik pustą już szklankę i powoli podszedł do mnie. Przechylił głowę na bok, spojrzał mi w oczy pochylając się nade mną  i zagryzł wyraźnie swoją dolną wargę pełnych ust.
-Panienka doprowadza mnie do szaleństwa.-  wyszeptał  i gwałtownie wyprostował się ze swoim szelmowskim uśmiechem na ustach.
-Oboje dobrze wiemy, że tą grę miłosną Ty wymyśliłeś, teraz płać cenę.
Z satysfakcją wstałam i minęłam go lekko trącając swoim ramieniem jego. Słysząc lekkie westchnięcie uśmiechnęłam się szeroko wychodząc na korytarz i kierując swoje kroki ku schodom. Niczego się nie spodziewając postawiłam bosą stopę na pierwszym stopniu i będąc w połowie kroku zamarłam. Zostałam podcięta, tak, że wylądowałam w ramionach winowajcy. Patrząc na niego zirytowana syknęłam przez zęby.
-W co Ty się zabawiasz?
On tylko uśmiechnął się tak jak lubię z błyskiem w oku i w kilka sekund zaniósł mnie do mojej sypialni na górze. Nie oponowałam, w środku czując się jak młoda dziewczyna, która wymyka się potajemnie by spotkać się z ukochanym i pewnie bym znowu zatraciła się w jego cudownej muskulaturze i miękkości ust, gdyby nie fakt, że na moim łóżku siedziała nie kto inny jak Lily.
Jęknęłam cicho i odepchnęłam od siebie Nathaniela zagryzając nerwowo wargę. Chłopak tylko wyprostował się wciąż obejmując mnie w talii i spojrzał na dziewczynę, która skonsternowana przyglądała się mojemu ręcznikowi, którym byłam owinięta.
-Przeszkodziłam wam może?
Zapytała Lils z nutką ironii w głosie, przed którą najwyraźniej nie potrafiła się powstrzymać. Było to do przewidzenia. Młoda i urodziwa czarodziejka wręcz cierpła cała na jego widok i tak.. za każdym razem. Nathaniel był dla niej szumowiną, czego wcale nie ukrywała. Gdy tylko mogła unikała jego towarzystwa, a teraz widząc mnie z nim mogłam przysięgnąć, że dziewczyna chętnie użyłaby jednego z Zaklęć Niewybaczalnych .
-Lils, ja..
Zaczęłam, ale przyjaciółka pokręciła tylko głową nie oczekując moich wyjaśnień. Podeszła do niego i mrużąc oczy syknęła nachylając się do niego.
-Karma jest sprawiedliwa, skrzywdzisz ją ponownie, a ja skrzywdzę Ciebie.
Słysząc te słowa z jej ust, skrzywiłam się nieznacznie widząc przed oczami obraz tego , że za każdym razem jego i moje życiowe drogi diametralnie się rozchodziły. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo dziewczyna po prostu zniknęła mrucząc pod nosem zaklęcie. Oblizałam swoje kły i zrezygnowana opadłam na łóżko z cichym jękiem.
-Ona ma rację, czego Ty oczekujesz. Ja nie będę..
-Tęskniłem.
Przerwał mi siadając na brzegu łóżka i przyglądając mi się. Spojrzałam mu w oczy siadając tak by nasze spojrzenia były na tej samej wysokości. Oblizałam usta i zaraz potem zagryzłam je mocno równie intensywnie co on wpatrując się w jego tęczówki.
-Nie zapomniałem o Tobie, Petrova..
-To tylko fizyczne przywiązanie, nic poza tym.
Zaprzeczyłam natychmiast i odwróciłam wzrok starając się nie okazywać żadnych emocji, co nigdy mi się nie udawało.
-Fizyczne przywiązanie, co? Spójrz co dla Ciebie zdobyłem.. Dalej sądzisz, że to tylko fizyczność?
Wyszeptał z charakterystycznym dla siebie uśmieszkiem w kąciku ust. Dopiero po chwili skoncentrowałam się i spojrzałam na coś co trzymał na ręce. Moje źrenice rozszerzyły się i nabrałam gwałtownie powietrza. Miał go i trzymał go w dłoniach. Odzyskał go.. Odzyskał dla mnie.

*****
"Wymolestowane" przez Daniela.. no cóż.. postanowiłam że na zmianę rozdziały ukazywać się będą tu i w http://bottle-of-pain.blogspot.com/ . :)

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 1.


“You want a love that consumes you.
You want passion. And adventure.
And even a little danger.”
Cholerna Ferguson! Krzyknęłam w myślach zirytowana przysięgając sobie, że gdy tylko ją zobaczę otrzepię jej piórka z wszystkich moich ubrań, które przyjaciółka regularnie mi podkradała. Po dziesięciu głębokich oddechach złość kompletnie mi minęła i tylko wybuchłam niepohamowanym chichotem, który poniósł się po całym domu. „Pożyczanie ubrań” to była nasza tradycja, już nawet nie pamiętam jak kiedyś funkcjonowałam bez eleganckiego, lecz czasem ekscentrycznego stylu Lily. Kręcąc głową odeszłam od szafy z czarną, koronkową, sukienką przewieszoną przez ramię. Gdy przechodziłam obok łóżka rzuciłam ją na nie i weszłam do łazienki. Pozbyłam się ubrań, które opadły na ziemię kreśląc szlak do samego prysznica pod którym stanęłam naga. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i weszłam pod strumień przymykając oczy oddając się całkowicie przyjemności i odprężeniu.

Po dłużej chwili boso i owinięta ręcznikiem, szłam przez korytarz nucąc pod nosem  Ed Sheeran - Give Me Love” . W rozmyślałam nad wieczorem, który dokładnie planowałam od czasu, gdy dostałam upragniony list od Francisca . Na samą myśl rumieniłam się, a moje serce biło nierównym rytmem. Zagryzłam wargę i odgoniłam od siebie jakiekolwiek myśli, ponieważ usłyszałam kołatanie do drzwi. Wiedząc, że nie zdążę się już ubrać, jak gdyby nigdy nic podeszłam do drzwi i otworzyłam je z uniesioną brwią, ponieważ nie spodziewałam się żadnych gości.

 

Oprócz niego.. Pomyślałam lustrując wzrokiem mężczyznę, który stał za progiem mojego domu i z nutką nonszalancji opierał się o framugę drzwi. Wzięłam głęboki oddech i przechyliłam lekko głowę na bok pozwalając by wilgotne jeszcze włosy opadły na jedno z moich ramion.
-Salvatore.. – mruknęłam oblizując górną wargę moich wiśniowych ust, na których  on zwiesił na moment swoje błyszczące spojrzenie.
-Nie spodziewałaś się mnie.. – wyszeptał wciąż krążąc po mnie i moim skąpym „ubiorze” wzrokiem.
-Nathanielu wyjechałeś, skąd mogłam wiedzieć, że..
Nie dane mi było dokończyć swojej myśli, bo on z szybkością wampira znalazł się tuż przy mnie i zatopił swe diabelskie wargi w moich ustach. Zdołałam tylko jęknąć i przyciągnąć go do siebie jeszcze mocniej za koszulę lądując z nim na dywanie w przedpokoju. Jego  dotyk czułam wszędzie, każdą komórką mojego ciała, każdym urywanym oddechem, który łączył się z jego w namiętnym pocałunku. Spragniona chciałam brać i dawać, gubiąc gdzieś całkowicie poczucie odpowiedzialności i  powinności.
Nie wiem ile tak trwaliśmy na ziemi, co chwila walcząc o dominację naszych splecionych ciał. Dopiero gdy bez sił oparłam głowę o jego nagi tors i wzięłam głęboki wdech uświadomiłam sobie swój błąd. Spojrzałam na Nathaniela i syknęłam cicho.
-Co Ty sobie myślisz, Salvatore?
On tylko wybuchnął głośnym śmiechem i musnął ustami mój policzek kierując swoje szepczące usta do mojego ucha.
-Powiesz mi, że to co się tu stało było tylko moją winą, że tylko ja chciałem Ciebie i nie odwrotnie..
Westchnęłam głęboko i kręcąc tylko głową przeczesałam włosy palcami czerwieniąc się delikatnie. Powoli wstałam z niego opuszczając jego silne i ciepłe ramiona. Stanęłam nad nim i owinęłam się ponownie ręcznikiem, który znalazłam niedaleko.
-Zamierzasz tu tak leżeć, czy napijesz się ze mną whiskey? –zapytałam z uniesioną brwią pochylając się nad nim z lekkim uśmiechem.
-Zawsze i wszędzie Petrova.. – wymruczał wstając z dywanu i porywając z ziemi swoje ubrania.

****************************
Koniec rozdziału pierwszego, o ile wena mi nie minie będzie tego więcej. Przepraszam za wszelkie błędy, kocham was.

~Bohaterowie

Martha Katherine Petrova ∞18 years old
Nathaniel Damon Salvatore ∞ 22 years old
Lillanne Melanie Ferguson ∞ 18 years old
Dexter Gerard Sullivian ∞ 21 years old
William Stefan Salvatore ∞ 20 years old


Elizabeth Gabriella Raiver ∞ 18 years old
Francisco Patrick Night ∞ 19 years old