„But this is.. this is personal,
this is for me and you
And I want you to know that
I still love You”
Justin Bieber
this is for me and you
And I want you to know that
I still love You”
Justin Bieber
{...} Dopiero po chwili skoncentrowałam się i
spojrzałam na coś co trzymał na ręce. Moje źrenice rozszerzyły się i nabrałam
gwałtownie powietrza. Miał go i trzymał go w dłoniach. Odzyskał go.. Odzyskał
dla mnie.
Zdezorientowana
wzięłam głęboki wdech, a krew zaszumiała mi w uszach. Wciąż patrząc na szlif księżnej półszeptem odezwałam się pokonując szok.
- Jak do cholery udało Ci się, go zdobyć.. Tyle lat, szukałam go.. a on
przepadł i nikt nie potrafił go..
- Nikt oprócz mnie, prawda? Zbyt mało masz we mnie wiary, Petrova.
Nate zaśmiał
się gorzko i odsunął, chowając w dłoni skarb od którego nie mogłam oderwać
wzroku. Szybko i pewnie zbyt nerwowo zamrugałam, wzdychając głęboko. Położyłam niepewnie
swoją smukłą dłoń na jego przedramieniu, delikatnie zaciskając na nim palce.
- Daj mi go. Dobrze wiesz, że tylko jedna osoba może go mieć, w niepowołanych rękach stanowi zbyt
wielkie niebezpieczeństwo, a przecież..
Nie dane mi
było skończyć, bo mężczyzna z wyraźną furią w oczach wstał jakby mój dotyk i
słowa parzyły niczym ogień.
-Myślisz, że tak po prostu mogę Ci go dać? Jak myślisz jak go zdobyłem?
Przypadkiem spacerując po lesie?
Westchnęłam i
wywróciłam oczami, czego on tak bardzo nie lubił, także wstając.
- Wiem, że było to trudne, nikt kto miał go.. nie oddał go bez walki, ale
musisz zrozumieć, że od niego zależy więcej niż możesz sobie wyobrazić.
- Ja to wiem, ale ten kto mi go dał potrzebuje czegoś, co obiecałem mu
dać..
-Do cholery w co Ty się wpakowałeś, Salvatore.
{....}
Pod stołem zdjęłam
z palca mały pierścień, który pozwalał mi żyć i nie chować się przed
promieniami zdradzieckiego słońca, które jak gdyby nigdy nic, mogło obrócić
mnie w pył. Westchnęłam głęboko i obróciłam go w palcach przyglądając mu się
uważnie. Wyglądał jak obrączka, tyle, że niezłota, lecz czarna z
wygrawerowanymi niemieckimi, francuskimi i rosyjskimi słowami. Te języki
symbolizowały pochodzenie trzech czarowników, którzy kilka wieków wcześniej
podarowali naszej rasie w ofierze ochronę. Było to podziękowanie, za pomoc gdy
w czasach prześladowań, pomagaliśmy im w ucieczce. Nasza szybkość,
doświadczenie i przebiegłość była niezastąpiona. Czując dyskomfort spowodowany brakiem
biżuterii, której nigdy nie zdejmowałam, wsunęłam pierścień na palec i uniosłam wzrok na zegar
wiszący w centralnym punkcie całej restauracji.
Siedząc naprzeciwko
jakże czarującego i zawsze onieśmielającego mnie Francisca, zagryzłam nerwowo
dolną wargę i uśmiechnęłam się, mając nadzieję, że efekt będzie uroczy. Mimo
tego, że Nathaniel wszystko mi wytłumaczył, wcale nie chciałam wypełniać tego
planu. Był ryzykowny, ale przede wszystkim zakładał, że wykorzystam kogoś, kogo
naprawdę lubiłam. Złożona obietnica, że włos mu z głowy nie spadnie, nie
pomogła w pozbyciu się skurczu jaki poczuła w brzuchu.
- Bardzo cieszę się, że zgodziłaś się spotkać, zawsze myślałem, że oprócz
Nate’a nie dostrzegasz nikogo innego.
Powiedział
mężczyzna przerywając ciszę, jaka zapanowała przed momentem. Słysząc te słowa
jeszcze raz nerwowo spojrzałam na zegarek, a następnie na drzwi od restauracji.
- Ja i Nate? Ja go nie obchodzę, bynajmniej.. przypomina sobie o mnie, gdy
wszystkie jego panienki okazują się niezłymi sukami.
Wyszeptałam patrząc
mu w oczy, czego zaraz pożałowałam. Kłamstwo ma cholernie krótkie nogi, gdy
ktoś z natury jest kiepskim kłamcą. Zarumieniona spuściłam wzrok i wzięłam
urywany wdech.
Salvatore, lepiej się pospiesz.. Pomyślałam i zakryłam się delikatnie kartą dań, tak naprawdę, nawet nie
czytając z nerwów co w niej jest. Francisco zdając się niczego nie zauważać,
złapał mnie za rękę, bym zwróciła na niego uwagę.
-Martho.. Jesteś strasznie spięta, to tylko ja.. stary, dobry Francis,
który nie zrobi Ci krzywdy, jeżeli źle się tu czujesz, możemy pójść
gdziekolwiek zechcesz, to ma być tylko nasz wie..
Przerwał w pół
zdania patrząc na coś, a raczej na kogoś za moimi plecami. Odetchnęłam cicho,
dokładnie wiedząc kto jest za mną.
-Przepraszam..
Zdążyłam
jedynie wyszeptać, nim dwóch mężczyzn zabrało Francisca i zniknęło.
-Cała drżysz, Petrova.
Usłyszałam
znajomy głos i uniosłam wzrok posyłając mu jak sądzę mordercze spojrzenie, bo
mężczyzna, aż drgnął.
-Nathanielu, to co zrobiłam było ostatnią rzeczą jaką dla Ciebie robię,
rozumiesz?
Syknęłam,
gwałtownie wstając od stolika. Mężczyzna złapał mnie w ramiona i przyciągnął
mocno do siebie. Jęknęłam cicho i czując łzy napływające do mych oczu spojrzałam
na niego.
-Kocham Cię, a Ty kochasz mnie.. przerabialiśmy to już wiele razy. Zrobisz dla mnie wszystko i oboje o tym bardzo
dobrze wiemy.
Wyszeptał z
lekkim uśmiechem, a ja nie mogąc zaprzeczyć przybliżyłam swoje usta do jego i
cała drżąc złączyłam nasze usta w pocałunku.
Kocham go, mimo wszystko.